Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Wieczór. Światła przyćmione, deszcz nastrojowo stuka o szyby. Nastrój ogólnie romantyczny. Przypomniał mi się znienacka jeden wiersz Szymborskiej i postanowiłam zrobić jeszcze bardziej romantycznie. Upozowałam się zatem na poduszce i rozmarzonym głosem zapytałam:
Ja: Jak myślisz, czy mogło być tak, że jak jeszcze się nie znaliśmy, to mijaliśmy się na ulicy, albo siedzieliśmy obok siebie w autobusie, nic nie wiedząc, że...
L. (przerywa): ale gdzie jeździłaś wtedy? jakimi liniami?
Ja (zbita z tropu): nooo... głównie po centrum i w kierunku Bronowic...
L. (stanowczo) to ja w zupełnie przeciwnym kierunku, więc pewnie nic takiego nie miało miejsca.

WURWA NO.
Tags: domowe L

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl